niedziela, 23 lipca 2017

Recenzja "Orphan X" | Gregg Hurwitz

Często zdarza mi się tak, że sięgając po jakąś książkę nie mam zielonego pojęcia czego się po niej spodziewać. Tak było i w tym przypadku. Przeczytanie opisu nie dało mi zbyt wiele, przez co moje wymaganie wobec niej nie były zbyt wygórowane. Liczyłam na szybką książkę z dużą ilością akcji. Nie myliłam się za  bardzo. Akcja rzeczywiście była, ale oprócz niej ta pozycja ma do zaoferowania zdecydowanie więcej, Szczerze mówiąc ta historia przerosła moje wyobrażenia. 


Evan Smoak to człowiek, który od dziecka szkolony był na maszynę do zabijania. Wszystko działo się w ramach tajnego projektu rządowego, o którym wiedzieli tylko nieliczni. W czasie jego trwania Evan nie mógł posługiwać się swoim prawdziwym imieniem, dlatego przyjął pseudonim Orphan X. Po latach spędzonych na treningach i wypełnianiu misji bohater postanowił z tym skończyć. Nabytą wiedzę i umiejętności wykorzystał żeby zniknąć i rozpocząć życie, w którym będzie pomagał ludziom w opresji. Za swoje przysługi żąda tylko jednego- by ten, któremu akurat pomógł podarował kiedyś jego numer innej osobie w tarapatach. 



"Numer był łatwy do zapamiętania.
1-855-2-NIGDZIE
Z uwagi na stan, w jakim znajdowały się osoby, które do niego dzwoniły, trzeba było czegoś prostego."

Jednak nie tak łatwo da się uwolnić od swojej przeszłości. Bohaterowi depcze po piętach ktoś kto wie o programie i ktoś, kto jest wyszkolony równie dobrze jak on sam. Tajemnicza postać nie zawaha się przed niczym. 


Akcja  i główny bohater to jak dla mnie ogromne zalety tej książki. Wszystko w niej dzieje się w zawrotnym tempie, nie ma chwili na nudę. Kiedy myślisz, że to już koniec, to nagle dochodzi do takiego zdarzenia, które wywraca wszystko do góry nogami.  
Sam Evan to mężczyzna, który bez problemu mógłby zostać łamaczem kobiecych serc. Przystojny, silny i ze wspaniałą osobowością- czego chcieć więcej? 
Cała powieść jest od pierwszej strony owiana tajemniczością. Nie ma mowy, żeby rozgryźć zakończenie. Zresztą, przy takiej ilości zwrotów akcji nie ma chwili na zatrzymanie się  i przemyślenie tego, czego akurat się dowiedziano. 


Autor nie waha się rzucać kłód prosto pod nogi bohatera. Od samego początku sprawia, że jego życie to nie lada wyzwanie. Zaczynając od trudnego dzieciństwa, aż po samo zakończenie książki. A mówiąc już a zakończeniu historii to muszę przyznać, że wbiło mnie w fotel. Epilog sprawił, że nie mogę doczekać się następnego tomu. Ciekawi mnie jak Hurwitz poprowadzi dalsze losy Evana. 

Przewracając kolejno strony, rosło we mnie coraz to większe napięcie. Już po pierwszym rozdziale wiedziałam, że ta  historia będzie dobra. Miałam stu procentową rację. Uwielbiam jak książka sprawia, że targają mną różne emocje. Czuję się wtedy, jak bym siedziała w kinie na jakimś genialnym filmie akcji. 
Hurwitz napisał naprawdę coś cudownego. Zapewniam was, że nie oderwiecie się od książki dopóki nie poznasz zakończenia. 

Gorąco polecam, nie będziecie żałować! 




Za książkę serdecznie dziękuję wydawnictwu







10 komentarzy :

  1. Potrafisz mnie przekonać do książek, które są bardzo nie w moim stylu! Genialna recenzja! ❤

    OdpowiedzUsuń
  2. Zapowiada się ciekawie, tyle że to nie mój gatunek, więc raczej na razie nie przeczytam :/

    zabookowanyswiatpauli.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Lubię - ba, uwielbiam - kiedy w książce wszystko nagle nabiera innego znaczenia :) tytuł sobie zapisuję, przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. I kolejna pozycja na listę😂😂Potrafisz przekonać człowieka do książki💖💖

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo zaintrygowałaś mnie tą recenzją :) Myślę, że w niedalekiej przyszłości po nią sięgnę :)

    Pozdrawiam Agaa
    https://ilovetravelingreadingbooksandfilms.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo fajna recenzja ❤ Chyba kolejna książka będzie na liście "must have" 😁❤

    OdpowiedzUsuń
  7. I jak tu ni zbanuktrutować, skoro tyle fajny książek ? Zainteresowałaś mnie tą pozycją, na pewno się w nią zaopatrzę.
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie.
    Booki-v.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. Książka niekoniecznie w moim guście, ale podoba mi się imię głównego bohatera, ponieważ w mojej opowieści rownież mam postać o tym imieniu, którą uwielbiam.

    Pozdrawiam cieplutko i ściskam :*
    M.
    martynapiorowieczne.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka